Bloog Wirtualna Polska
Są 1 221 793 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Archiwum

O moim bloogu

Witajcie na moim tymczasowym blogu! W najbliższym czasie zabiorę was na turnee Reprezentacji Polski podczas Ligi Światowej.Pierwszy przystanek Brazylia! Miłej lektury :)

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 45511

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl

Kategorie

10 Lipca 2011

niedziela, 10 lipca 2011 4:56

Nie jest łatwo oglądać zmagania kolegów na boisku z trybuny.
Tym bardziej ze świadomością, że gdyby nie kontuzja też bym był, tam na dole.
Mówią, że najważniejsza w szybkim powrocie do gry po ciężkim urazie jest psychika.
Coś w tym jest. Dopiero dzisiaj zacząłem sobie zdawać sprawę z tego co tak naprawdę się stało. Zaczęło mnie to przygnębiać. Mówiąc wprost zacząłem łapać dola.
Na szczęście mam świetnych kolegów w zespole, którzy podtrzymywali mnie na duchu. Przełom jednak nastąpił gdy wszedłem na facebooka po dzisiejszym meczu....
Dostałem wiadomość z linkiem do filmiku, który dla mnie (!!!) zrobiliście. 
Nie zdajecie sobie sprawy ile otuchy i wiary w szybki powrót mi dodaliście!!!
Łzy mi poleciały, a uśmiech pojawił się na twarzy. Wszystkie czarne myśli zniknęły w jednej chwili. Dzięki Wam wiem, że mam po co wrócić na boisko. Że mam dla kogo wrócić.
Za to z całego serca Wam, prawdziwym kibicom, dziękuję.

Dziękuję. Jesteście wspaniali.


Podziel się
oceń
163
13

komentarze (102) | dodaj komentarz

18 Czerwca 2011

czwartek, 23 czerwca 2011 23:00

To trzytygodniowe turnee dało mi trochę do myślenia. Podczas całego wyjazdu, niezależnie w którym kraju byliśmy (chociaż najmniej w Brazyli), gospodarze robili wszystko żeby nam utrudnić życie. Sytuacje z Puerto Rico Wam opisywałem, teraz czas na USA.


Zacznijmy od tego, że we wtorek nie mieliśmy okazji zatrenować na sali meczowej. Gospodarz ma obowiązek zapewnić salę główną na dwa dni przed meczem, więc mogliśmy się takiej sytuacji spodziewać. Było to do zaakceptowania. Późniejsze sytuacje już nie... W środę mieliśmy trenig na sali meczowej, ale o dziesiątej rano! Nie dały nic nasze prośby o przełożenie treningu na późniejsza godzinę. Paradoksalnie nie wyszło nam to na złe... Popołudnie mieliśmy wolne i była okazja żeby zobaczyć down town Chicago ;) 
W czwartek,  dzień przed meczem udostępniono nam salę o 13. Rownież tego dnia mieliśmy zaplanowaną siłownię. Żeby połączyć oba treningi, siłownię musieliśmy zacząć o 8.30. Średni układ jak na dzień przed meczem. Nie wspomnę, że za "snack'a" przed meczem musieliśmy zapłacić z własnej kieszeni (PZPS nie zawodnicy), bo organizator nie przewidział dla nas posiłku przed wyjazdem na halę.

Sprawa ma się zupełnie innaczej jeżeli chodzi o przyjęcie drużyn w Polsce. "U nas" wokół gości "biega się i skacze", żeby tylko niczego nie zabrakło, żeby tylko na nic nie narzekali. Każdy kto miał okazje zagrać w Polsce zachwala naszych kibiców i organizacje. Co jest zrozumiałe. Szkoda tylko, że za tymi słowami nie idą czyny i starania, żeby odwdzięczyć się podczas rewizyty...


Podziel się
oceń
104
6

komentarze (74) | dodaj komentarz

12 Czerwiec 2011

wtorek, 21 czerwca 2011 15:52

Od początku naszego pobytu w Puerto Rico, miejscowi robili wszystko żeby utrudnić nam życie. Po przylocie dotarliśmy do hotelu około północy. Niestety gospodarze nie przewidzieli dla nas  kolacji. Głodni poszliśmy spać.

W środę  mieliśmy umówioną siłownię z rana na 11 i halę wieczorem.
Gdy doszliśmy na siłownię i praktycznie już zaczynaliśmy trening, gospodarze nas wyrzucili za drzwi! Powiedzieli że możemy wrócić o 13 jeżeli chcemy poćwiczyć!
W czwartek było ustalone z miejscowymi, że mamy dwa treningi na hali, po czym w środę wieczorem informują nas że dadzą nam halę tylko na jeden i to o 13.
Starali się jak tylko mogli żeby nam życie uprzykrzyć. O problemach z przed meczowym snackiem już nie wspomnę. Jednak na dobre im to nie wyszło. ;)

Po meczach poznaliśmy bardzo sympatyczne małżeństwo z Polski (serdeczne pozdrowienia dla Ani i Bogdana) które na stałe mieszka w San Juan. Dzisiaj w dniu wolnym od treningu, zorganizowali dla nas wycieczkę na wodospady! Dojazd na miejsce wynajętym autobusem zajął nam godzinę. Z parkingu czekał nas jeszcze  czterdziestominutowy marsz do głównej atrakcji wycieczki. Przepiękne widoki zapierały dech w piersiach. Gdy dotarliśmy pod największy wodospad, bez zastanowienia wskoczyliśmy do wody! Upalna pogoda + lodowata woda spadająca z wodospadu na głowę = połączenie idealne!!! :D zapełniliśmy karty pamięci w naszych aparatach, robiąc zdjęcia podczas wygłupów w wodzie. 

Powrót do autobusu był cięższy z dwóch względów: 
1. Nikt z nas nie chciał opuścić tego bajecznego miejsca
2. Z powrotem trzeba było iść pod gore.

Z wodospadów udaliśmy się do centrum handlowego na shopping. Wszystkich opętało szaleństwo zakupów. Największym powodzeniem cieszyły się sklepy z elektroniką i ciuchami.

Po całym dniu wrażeń wróciliśmy do hotelu. Na kolacje udaliśmy się do restauracji położonej przy samym hotelu. Razem z wszystkimi osobami w lokalu kibicowaliśmy Dallas! Go Dallas, Go Dallas!!!! ;) atmosfera była niesamowita! Mieliśmy rewelacyjne miejsca przed samym telewizorem. Po meczu w dobrych nastrojach wróciliśmy do hotelu.
Jutro czeka nas podróż do Chicago…


Podziel się
oceń
87
2

komentarze (34) | dodaj komentarz

7 Czerwiec 2011

wtorek, 21 czerwca 2011 15:51

Dzisiaj przenosimy sie do Puerto Rico! Już cztery godziny przed odlotem wyrzucają nas z hotelu. Znów zapowiada się długa podróż. Z Rio do San Juan lecimy przez Panamę. W powietrzu spędzimy
łącznie dziesięć godzin. Miejmy nadzieję, że na miejscu przywita nas ładna pogoda.

Wczoraj surfując w internecie natknąłem się na nieciekawy artykuł, a raczej jego fragment. Fragment opisujący moje pożegnanie z Politechniką w formie sms'a. Dzisiaj rano zadzwoniłem do Pani prezes Doleckiej, aby dowiedzieć się skąd taka informacja. Pani Prezes sama była  zaskoczona treścią artykułu, gdyż w piątek (3 czerwca) do południa poinformowałem o swojej decyzji telefonicznie, po czym wieczorem wysłałem sms'a z podziękowaniami za wspaniałą opiekę i współpracę. Aż mi wstyd, że mogłem posądzić Panią Dolecką o takie zniekształcenie prawdy, gdyż jest to niesamowita kobieta, pełna klasy i charyzmy.

Dlatego zwracam się do autora nieszczęsnego tekstu (który zresztą jest znany z "sensacyjnych"doniesień) z prośbą. Może zamiast dziennikarstwem warto zająć się pisaniem książek? Tych z gatunku science-fiction, bądź fantastyki.


Podziel się
oceń
72
1

komentarze (21) | dodaj komentarz

5 Czerwiec 2011

wtorek, 21 czerwca 2011 15:51

Przegraliśmy oba mecze, mimo to wydaje mi się, że wyjedziemy z Brazylii w dobrych nastrojach. Spotkania przeciwko Canarinhos pokazały jak niewiele nam brakuje, żeby wygrywać z najlepszymi.
Widać, że droga, którą podążamy za nowym trenerem jest właściwa, że praca, którą wykonujemy nie idzie na marne.

Dzisiaj wieczorem mamy wolne. Planujemy udać sie całą grupą do jednej z brazylijskich restauracji, gdzie są serwowane najróżniejsze dania mięsne z grilla. Szykuje sie niezła wyżerka ;)
Na jutro mamy zaplanowane dwa treningi. Siłownię rano i halę po południu. Andrea nawet po meczu nie odpuszcza. Najważniejsze, że nikt nie narzeka i że nie ma problemów ze zdrowiem.


Podziel się
oceń
79
3

komentarze (29) | dodaj komentarz

czwartek, 19 stycznia 2017

Licznik odwiedzin:  45 511